Nie sposób jej opisać, ale można przytoczyć momenty w których się pojawia.

Kreatywność to dla mnie płodność podczas czynności zawodowych. Czasami wyzwala się podczas nic nie robienia. Jest nienamierzalna, ale można jej szukać jak we mgle lub ona Cię znajdzie gdy zaczniesz podążać do celu.

Przypomnij sobie jak huśtałeś lub huśtałaś się na huśtawce i tak bujając w końcu zrobiłeś/zrobiłaś kręciołka. No nie dało się oprzeć temu pomysłowi. Ktoś Ci to podsunął na myśl? Poprostu Ci się tak spodobało. I tu jesteśmy na dobrej drodze kreatywności.

Kreatywność niby wypływa z myślenia ale moim zdaniem myślenie jest tylko jej świadkiem.

Zaczynamy projektować: badania, analiza, założenia… Wszystko idzie w liniowym porządku. Dochodzi do kreacji i zaczyna wszystko się rozwalać. Czemu? Kreacja nie ma zasad. Chyba że się leci jakimś schematem, który trąca o inne istniejące rozwiązania.

Czasem projekt wychodzi za pierwszą myślą i wiemy, że to jest ten ! Innymi razy koncepcja za koncepcją, a do realizacji daleko. Dopiero po rezygnacji, że znajdziemy utęskniony wzór, pojawia się ten niechcący, zupełnie z przypadku.

I znajdź tu człowieku teorie na kreatywność, albo jakiś system, schemat działania.

Jeżeli miałbym na nowo wyzwalać kreatywność, to tylko obserwując dzieci.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.