Kopiowanie jest plagą. To nie żart.

Jeszcze za czasów uczelni podpowiadano mi abym swoje dyplomy jakoś zastrzegł. Wziąłem sobie to tak do serca, że zacząłem zdobywać wiedzę na ten temat i podejmować kroki ku patentom. Czym więcej zdobywałem wiedzy, tym moja świadomość na temat zastrzegania wzorów i patentów wzbudzała we mnie coraz większe wątpliwości. Ale o tym za chwilę.

Od młodych lat przyglądałem się jak tworzą inni artyści swoje dzieła. Już jako nastolatek tworząc graffiitowe bomby nocą przy ruchliwych ulicach Kielc ceniłem niektórych Writerów, innych dziełami a raczej toyami gardziłem. Podobne odczucia towarzyszyły mi w innych dziedzinach: rzeźba, grafika, digitalArt, projekty wnętrz i w końcu wzornictwo.

Mam na myśli okropne wrażenie że pewne linie, kształty, wykonanie, pomysły są zerżnięte żywcem od innego artysty, często od tych, których ceniłem, stąd moje spostrzeżenia.

Prekursorzy nie odwracają się za siebie, czerpią z gwiazd i słońca. Ze snów i przygód dnia codziennego. Nie mają autorytetów, nie patrzą za siebie. Robią to co najlepiej im gra w duszy. Mówi się że to pasja. Ja mówię że to miłość z nich bije i wyrażają ją poprzez sztukę.

A Ci co jej nie mają rżną jak skaner duplikaty.

Co do patentów samo wprowadzenie go do rejestru powoduje już szybką możliwość skopiowania z każdego zakątka ziemi. A że niektórzy biznes robią na tym taki, że produkują podróby, zarobią na tym tyle aby opłacić jeszcze kary, a czasem trudno takie coś udowodnić i ciągnie się latami, ale to już inna bajka.

Share:

13 comments

Dodaj komentarz